Oddychałam ciężko.
Słyszałam tylko stłumiony głos Harrego.
-O boże Rose co się stało? Co się stało? Słyszysz mnie? - ja jednak nie miałam siły żeby odpowiedzieć na którekolwiek z tych pytań.
Słyszałam tylko stłumiony głos Harrego.
-O boże Rose co się stało? Co się stało? Słyszysz mnie? - ja jednak nie miałam siły żeby odpowiedzieć na którekolwiek z tych pytań.

Patrzyłam na niego tylko błagalnym wzrokiem.
W myślach krzyczałam do niego żeby mnie stąd zabrał.
Chciałam żeby znów było tak jak kiedyś.
Chciałam się budzić w moim pokoju i biec na dół w pośpiechu, żeby uściskać Nialla.
Tak bardzo za nim tęskniłam.
Był dla mnie wszystkim.
Nie chce życia bez niego. Nie chce.
Pojechaliśmy do domu.
Wszyscy już spali.
Harry pomógł mi wejść po schodach.
Siedziałam teraz na swoim łóżku. Do pokoju wpadała przez okno smuga światła.
Wyjrzałam przez nie na zewnątrz i patrzyłam w gwiazdy.
Tak bardzo chciałabym, żeby wreszcie było dobrze.
Dlaczego cały czas tracę tych, na których najbardziej mi zależy?
Dlaczego to się dzieje?
Dlaczego nie mogę mieć normalnego życia?
Łzy spłynęły mi po twarzy.
Usiadłam na podłodze i ścisnęłam się za nogi, próbując stłumić swój szloch.
Tak bardzo chciałabym się zmienić, ale nie potrafię tego zrobić.
On zasługuje na kogoś lepszego niż ja.
Kogoś z kim będzie się dogadywał.
Kogoś kto będzie go kochał i będzie dawał mu szczęście.
Tylko tego dla niego chce.
W tym momencie Niall wszedł do pokoju.
Stanął w progu i patrzył na mnie z przerażeniem.
-Tak bardzo Cie przepraszam- wyszeptałam przez łzy.
-Przecież nie masz za co - uśmiechnął się do mnie, ale widziałam, że w jego oczach zbierają się łzy.
-Za to jaka jestem. Za to, że nie zawsze przy Tobie jestem kiedy tego potrzebujesz. Za to, że nie potrafie sie cieszyć Twoim szczęściem. - dusiłam się łzami, ale dalej mówiłam.
-Przepraszam Cie za to, że niszczę coś na czym Ci zależy. Przepraszam, że musiałeś mnie spotkać, lepiej by Ci było beze mnie. - uśmiechnęłam się do niego z bólem.
-Dlaczego tak uważasz? - objął moją twarz swoimi dłońmi żebym spojrzała na niego.
-Bo za dużo od Ciebie wymagam. Oczekuje od Ciebie tego, że będziesz mnie kochał już na zawsze, bez reszty, że będę dla Ciebie najważniejsza, że dla mnie będziesz w stanie zrobić wszystko.. - powiedziałam na jednym wydechu.
-Chciałabym, żebyś mnie kochał tak jak ja Ciebie... - dodałam półgłosem.
-Nie płacz, przecież nic się nie stało - próbował mnie pocieszyć.

- Wiesz jak to cholernie trudne być z kimś co nie czuje tego co ty? To tak jakby być z kimś na siłę. I każdego pierdolonego dnia zastanawiasz się czy coś się zmieniło
I przy każdej kłótni boisz się ze to już może być ten cholerny koniec, bo tak bardzo Ci zależy na tej osobie. Ona jest sensem Twojego życia. To dzięki niej masz sile, żeby oddychać. Ja już nie mam takiej osoby.- zdjęłam jego ręce z twarzy, wstałam, zabrałam swoje rzeczy i ruszyłam do wyjścia.
- Przepraszam Cie bardzo za wszystko, zawsze będę o Tobie pamiętać, zawsze będę Cie kochać. - powiedziałam zatrzymując się przy drzwiach.
Po moim policzku spłynęła ostatnia łza.
Czas pozwolić mu być z kimś, kto da mu szczęście, bo ja chyba nie potrafię.






