Obudziłam
się szczęśliwa w swoim nowym domu.
Nie
martwiłam się, co dziś pójdzie nie tak. Byłam pewna, że cały dzień będzie po
mojej myśli.
Zeszłam
na dół do wielkiej kuchni połączonej z jadalnią. Szafki kuchenne i wysepka
miały ten sam odcień co drewniany stół
stojący trochę dalej obok drzwi balkonowych, skąd roztaczał się piękny
widok na ogród. O tej porze był piękny. Zakwitnięte kwiaty w najróżniejszych
kolorach.
Przy
stole siedzieli już wszyscy oprócz Harrego.
Postanowiłam więc zajrzeć do jego pokoju by się upewnić czy wszystko w
porządku.
Zastałam
go siedzącego na łóżku z zamyślonym wzrokiem.
-
Co jest? – zapytałam siadając obok .
-
Zostaw mnie w spokoju. I tak namieszałaś. – burknął tylko i odwrócił się. Nie
za bardzo wiedziałam o co mu chodzi.
-
Coś nie tak? – zapytałam oczekując, że dowiem się jaki był powód tej złości.
-
Coś nie tak? – powtórzył próbując mnie naśladować. – Oczywiście, że nie tak.
Zjawiasz się nagle i zmieniasz wszystko. Niall łazi za tobą, a reszta zaczęła
się nagle jakoś bardziej przejmować swoimi dziewczynami. Rozwalasz nam zespół! –
wykrzyczał mi to prosto w twarz. Cóż, to nie było z byt miłe.
-
To są ich sprawy osobiste. Moje pojawienie się tu nic nie wniosło. Nie
rozumiem, dlaczego tak na mnie naskoczyłeś. Oni wszyscy mają prawo być
szczęśliwi. Niall też. – Powiedziałam ze spokojem oczekując na jego reakcje. Prychną tylko ze złością i wyszedł trzaskając
drzwiami .
Poszłam
w jego ślady, pomijając trzaskanie
drzwiami.
Na
dole czekali już wszyscy gotowi do wyjścia. Czekała nas próba dźwiękowa. Moim zadaniem było tylko dostarczenie tam
chłopaków na czas.
Kiedy
już się tam zjawiliśmy ujrzałam wielki tłum fanów. Niestety tylko nieliczni
mogą wejść, jednak zawsze przychodzą hordy dziewczyn, z nadzieją, że to ona
dostanie autograf od swojego idola.
Na
próbę weszło tylko czterdzieści osób. Reszta grupy musiała wrócić do domów.
Smutno mi było patrzeć na ich zawiedzione twarze. Szczególnie szkoda mi było
małej dziewczynki, którą widuje już któryś raz z kolei i nigdy nie udało jej
się wejść. Zapytałam więc chłopaków czy mogę wprowadzić jeszcze jedną osobę.
Zgodzili się. Pobiegłam więc w stronę dziewczynki i opowiedziałam jej dobrą
nowinę. Z wielką wdzięcznością rzuciła mi się na szyję. Miała około 10-11 lat.
Urocza mała istotka o długich, kasztanowych, falujących włosach i intensywnie
zielonych oczach. Była po prostu śliczna. Razem z nią ruszyłam na salę.
Całość
odbyła się bez przeszkód, a Mia ( tak miała na imię ), bawiła się doskonale.
Miała najlepsze miejsca, tuż przy scenie w pierwszym rzędzie. Po prostu czułam
zazdrosne spojrzenia na swoich plecach. Po próbie zapoznałam Mię z chłopakami i
każdy z chęcią podpisał jej koszulkę. Mała była wniebowzięta.
A
co gdybym się nie przeprowadziła? Gdybym nie spotkała Zayna wtedy na ulicy? Jak
to by się potoczyło? Jakby wyglądało moje życie.
Z
własnego doświadczenia mogłam wywnioskować, że jedną z rzeczy jaką bym właśnie
robiła to siedzenie w domu, w Polsce i użalanie się nad sobą.
Widziałam
całą tą sytuację.
Siedziałam
skulona w kącie z kawałkiem lustra w ręku, a dookoła mnie leżało ich znacznie
więcej. Ścisnęłam go w ręce obserwując jak krew przepływa pomiędzy moimi
palcami. Bordowa. Podchodząca pod brąz. Na tle mojej białej skóry wydawała się
jeszcze ciemniejsza. Upuściłam zakrwawiony kawałek na podłogę i wręcz usłyszałam
ten cichutki dźwięk upadającego szkła.
Z
zamyślenia wyrwał mnie słodki głos Nialla oświadczający, że musi ze mną
porozmawiać o czymś ważnym, że od dawna chciał ze mną o tym porozmawiać i że za
długo już z tym zwlekał. Poczułam, że serce w piersi zaczęło mi szybciej bić.
Nie wiem jaka myśl wywołała taką reakcję, bo nie byłam w tym momencie za bardzo
się skupić.
-
O co chodzi? – zapytałam kiedy znaleźliśmy się w dość odosobnionym miejscu.
-
Niedawno.. Poznałem taką jedną dziewczynę… iiii.. Ona bardzo mi się spodobała,
ale nie wiem czy ja jej też. – mówił z wyraźnym skrępowaniem.
-
Gdybyś jej się nie spodobał oznaczałoby, że jest głupia. – powiedziałam żartobliwym
tonem, choć dokładnie tak myślałam. Był idealny. Mogłabym patrzeć w jego
piękne, niebieskie oczy do końca życia. Tylko, że on nigdy nie zwróciłby uwagi
na taką osobę jak ja. Dlaczego miałby wybrać mnie? Przecież jest tyle innych,
lepszych opcji.
-
Przestań. Wcale tak nie jest. – chyba trochę
się speszył, bo spuścił głowę w dół.
-
Uważam, że powinieneś ją o tym uświadomić. Może się pozytywnie zaskoczysz? –
cały czas w mojej głowie była mała myśl, światełko nadziei, że być może on mówi
o mnie.
-
Naprawdę? W takim razie muszę to zrobić jak najszybciej… ale.. jak? Co jeśli
zrobię coś nie tak? – zamartwiał się.
-
Po prostu bądź szczery. Bądź sobą i nie
udawaj niczego. Lubię .. znaczy Dziewczyny lubią, kiedy chłopak jest prawdziwy.
– Jestem kretynką.
-
Naprawdę dziękuję ci za tę rozmowę. Nawet nie wiesz ile ona dla mnie znaczy.
Dziękuję. – Jego oczy zabłyszczały, a w słońcu były jeszcze piękniejsze.
Naszą
rozmowę przerwał nikt inny jak Harry. Oczywiście musiał wpaść tutaj ‘ przypadkiem
‘.
Cała
atmosfera zniknęła tak szybko, jak on się pojawił.
Trochę
zła i rozczarowana wróciłam do domu. Coraz bardziej mi się tu podoba. Z każdym
dniem czuję się tu coraz lepiej. Chyba znalazłam wreszcie swoje miejsce.
_______________________________________________________________________________
Dziś tylko jeden gif, no ale udało mi się dodać na czas :)


