Kolejny
ranek w tym wielkim domu. Już mnie nie przytłacza. Biel ścian nie przeraża, a
szerokie korytarze nie stwarzają uczucia samotności. Przyzwyczaiłam się do
tego, że to mój dom.
Zeszłam
na dół jednak nikogo tam nie zastałam .Znalazłam jedynie kartkę na lodówce
„Mam
nadzieję, że się wyspałaś. Zająłem się wszystkim. Kocham cię. Niall xx”
Jakie
to słodkie – pomyślałam. Kiedy popatrzyłam na zegarek okazało się, że dochodzi
12. Chłopcy niedługo wracają, więc zrobię im niespodziankę i zrobię coś dobrego
do jedzenia.
Kiedy
właśnie wyjmowałam ulubione ciasto chłopaków z piekarnika, o wilku mowa, wpadli
do domu śmiejąc się jak zawsze.
Kiedy
na nich popatrzyłam to ogarnęło mnie wewnętrzne zadowolenie. Po prostu
szczęście. Kochałam ich najmocniej do świecie. Nic nigdy tego nie zmieni, bo
kiedy się kogoś kocha, to nigdy nie jest skończone. Żyje się dalej, bo tak
trzeba, ale nosi się tę osobę w sercu. Ja wiedziałam, że oni w moim pozostaną
już na zawsze. Choćby nie wiem co.
Jednak
był z nimi ktoś jeszcze. Ktoś nowy. Wiedziałam od samego początku, gdy tylko ją
zobaczyłam, że nie wróży ona nic
dobrego.
Śliczna
blondynka w przykrótkiej spódniczce i zbyt wyciętym jak dla mnie topie szła z
kocią gracją obok mojego blondyna. Trzymał ją za rękę. Splótł swoje palce razem
z jej i zacisną. W tym samym momencie ja poczułam jak coś zaciska mi się na gardle.
Jednak
udawałam, że jej nie zauważyłam.
-
Hej Rose! Chciałbym ci kogoś przedstawić. – Zawołał podbiegając do mnie z tą
lasią. – Poznaj Emily. Pamiętasz jak o niej Ci mówiłem? – Od niechcenia
uścisnęłam jej dłoń, i uśmiechnęłam się krzywo, jednak ona to kupiła.
-
Jesteśmy razem – obwieściła mi Emily, a ja zbladłam
-
Wszystko w porządku? – zapytał z troską Niall.
-
Tak, myślę, że jestem po prostu zmęczona.
Nie spałam dziś zbyt dobrze. – skłamałam. Tak naprawdę moje życie po prosty straciło sens.
-
Może się położysz? –zaproponował z troską na twarzy. O niczym nawet nie wiedział.
-
Nie. Muszę się spakować, pamiętasz? Wyjeżdżam w odwiedziny do brata. Mówiłam ci
o tym wczoraj. – przypomniałam mu. Chciałam po prostu stamtąd zniknąć
-
Oh no tak. Czy w takim razie Emily mogła by zająć twój pokój na kilka dni? –
zapytał.
Nie
mogłam uwierzyć, że zapytał mnie o coś takiego.
Myślałam, że byłam dla niego
kimś więcej. Jednak myliłam się. W jego oczach byłam tylko przyjaciółką. Nie
miał zielonego pojęcia co dzieje się w mojej głowie kiedy jest obok. Był moim
słoneczkiem. Moim wszystkim. Tylko on trzymał mnie na tym świecie. Nie mogłam
go stracić. Mogłabym pójść za nim gdziekolwiek.
Poszłam
do pokoju nie zdradzając nikomu co właśnie dzieje się w mojej głowie.
Czy to
właśnie jest ta gonitwa myśli? Nie mogłam się na niczym skupić. Ręce mi się
trzęsły. Bałam się. Bałam się, że go stracę.
Przed wyjazdem
pożegnałam się z nim na lotnisku. Nie tak jak zawsze. Tym razem ONA tu była.
Nie czułam się dobrze zostawiając go z nią, ale z drugiej strony nie mogłam
powiedzieć mu prawdy – że byłam w nim najzwyczajniej w świecie zakochana.
Nie
chciałam niczego zepsuć. Obchodziłam się z nim jak z delikatną porcelanową
figurką, która może się stłuc, Kidy tylko wykonam niewłaściwy ruch.
Kiedy już
wróciłam na lotnisku byli wszyscy – wszyscy oprócz jednej osoby, tej
najważniejszej.
- Gdzie Niall? -
zapytałam zawiedziona.
- Umówił się z Emily. – Powiedział Harry akcentując
złośliwie jej imię. Doskonale wiedział jakie są moje uczucia wobec niej i wykorzystywał
to, żeby mnie skrzywdzić. Ale to nie on mnie krzywdził. Niall mnie krzywdził.
Nawet o tym nie wiedział.
Chciałabym, żeby
się rozpadało. Chciałam tu mieć największą burzę jaką widziało to miejsce. Nie
chce tego czuć tylko w środku. Deszcz nieustannie pada w mojej pamięci. Czasem
pojawiają się tylko przebłyski szczęścia a chwile po nich złośliwy śmiech
Emily. Jak echo odbija się w mojej głowie rozsadzając ją od środka.
Było mi już
obojętne co się stanie ze mną. Chciałam już tylko zasnąć, jednak nie pozwalało
mi ciągłe uczucie zimna i ciężkości. Zupełnie jakby całe życie ze mnie
uleciało. Może na zewnątrz żyłam, ale w środku byłam już martwa.
Najgorsze
uczucie na świecie? Kiedy kochasz kogoś kto nigdy nie patrzyła na Ciebie w ten
sposób, kto jest szczęśliwy, ale nie z Tobą.
Siedziałam cicho
w pokoju. Było około drugiej nad ranem, a ja wciąż nie mogłam zasnąć. Chciałam
tylko jednego – zniknąć. Wiedziałam jednak, że gdy to zrobię, stracę ostatnią
szansę na uratowanie tego. Tego chciałam
najbardziej, być przy nim.
Otworzyłam swój
pamiętnik i napisałam na górze strony.
So many questions
But I'm talking to myself
I know that you can't hear me any more
Not anymore
So much to tell you...
But I'm talking to myself
I know that you can't hear me any more
Not anymore
So much to tell you...
Po mojej twarzy
ściekło kilka łez jedna za drugą.
Nie umiałam już ich powstrzymać.
Spadały na
kartkę jedna po drugiej rozmazując niektóre słowa.
Przekręciłam na ostatnią
stronę.
Była tam.
Zawsze tam była.
Wzięłam ją do ręki i trzymałam na dłoni nie wiedząc czy chce to zrobić.
Jednym szybkim ruchem przejechałam po całej szerokości ręki.
I jeszcze raz.
Zrobiłam to
jeszcze kilka razy.
Czułam jak cały ból uleciał ze mnie.
Poczułam ulgę kiedy
pojedyncze krople krwi łączyły się ze łzami, które przemoczyły kartkę.
Posiedziałam tam kilka minut pilnując uważnie, żeby niczego nie poplamić i nie
zostawić śladów. Nikt nie może się dowiedzieć, że znów to zrobiłam.
Nikt.
Szczególnie on.
Nagle ogarnęło
mnie zmęczenie.
Spadło na mnie tak nieoczekiwanie.
Moja głowa zrobiła się
ciężka.
Mogłam zasnąć.
Nareszcie.
Jednak martwiło mnie jedno.
To, że jurto znów muszę
przez to przejść.

Ło nareszcie jest *-* Trochę schizowy :o Ale czekam na kolejne cześci :*
OdpowiedzUsuńryczę <3 :') noo.. twoja wina ryczę jeszcze Say Something..aaa..... ♥ zajebisty rozdział ^-^ ale czemu Niall do cholery tego nie widzi!?! rycze < wszystko dzięki tobie ale nie mogę się doczekać czekam na nn ;) xoxo.
OdpowiedzUsuńnext. ♥
OdpowiedzUsuńaaaaaa..... czekam na next :)
OdpowiedzUsuń