Rozdział 6
***
Obudził mnie dźwięk
tłuczonej szklanki.
Zerwałam się z łóżka
i prawie spadłam, co w sumie było całkiem zabawne. Chwiejnym krokiem ruszyłam w
stronę kuchni.
Zobaczyłam tam Nialla
sprzątającego szkło z podłogi. Miał na sobie tylko spodnie i do połowy rozpiętą
koszulę. Muszę przyznać, że to całkiem niezły widok.
- Przepraszam jeśli cię
obudziłem – wybełkotał, kiedy już zauważył, że tam stoję.
-Z
tobą jak z dzieckiem – zaśmiałam się, co najwidoczniej zawstydziło chłopaka.
Pomogłam
mu posprzątać, a potem oboje zabraliśmy się za przygotowanie czegoś do
jedzenia.
-
Naleśniki ! – Wykrzyknęliśmy w tym samym momencie.
Nigdy
nie czułam się przy kimś tak dobrze. Zachowywał się tak jakby czytał w moich
myślach. Chyba nie może tego robić prawda ?
Wyjęłam
z szafki wszystko co będzie nam potrzebne.
Miska
– jest.
Jajka
– są.
Mleko
i Mąka – są.
Reszta
rzeczy – jest.
Oczywiście
nie obeszło się bez jakiegoś odpału.
Chwilę
potem zaczęliśmy bitwę. Miałam włosy całe w mące, ale nie żałuje. Najlepszy
dzień kiedykolwiek.
-
Choć ze mną, coś ci pokaże – Złapał mnie za rękę i wyciągną na zewnątrz kiedy już
ogarnęliśmy ten bałagan po śniadaniu.
Wsiedliśmy
do samochodu i wyjechaliśmy.
Chwilę
później zatrzymał się na jakimś pustkowiu. Zupełnie nie wiedziałam gdzie
jestem. Pierwszy raz widziałam takie miejsce. Ogromna łąka cała pokryta fioletowymi kwiatami,
a dookoła las. Nad ziemią zbierała się mgła, jak każdego wieczoru dookoła
mojego domu.
Nigdy nie byłam w tak pięknym miejscu.
-
Tu jest pięknie- wyszeptałam nie mogąc odwrócić wzroku od widoku.
-
Jeśli tu ci się podoba, to poczekaj na nasz następny przystanek. – powiedział
wsiadając do samochodu.
Droga
wyglądała całkiem jak nowa. Jakby nikt tu nie przyjeżdżał. Dziwne.
Zatrzymaliśmy
się przy niewielkim jeziorze. Woda była niesamowicie czysta. Nieskazitelna.
-
Magiczne miejsce – powiedziałam patrząc w jego piękne błękitne oczy.
-
Masz racje. Zawsze przychodzę tu, kiedy mam dość tych błysków fleszy, tych
ciągłych krzyków. Tutaj mogę być po prostu sobą. Nie Niallem Horanem. Tylko
sobą. To fajne. – rozumiałam go. Ucieczka od świata. Dla mnie jest to muzyka.
Kiedy zakładam słuchawki lub zaczynam śpiewać nic nie ma już większego
znaczenia.
-
Wiem o czym mówisz. Uciekanie to moja specjalność. – tylko spojrzał na mnie i
spoważniał.
-
Jeśli jeszcze raz jakiś frajer cię skrzywdzi, to wiesz gdzie mnie szukać –
powiedział wpatrując się we mnie.
-
Dzięki, przyda się – jest taki kochany.
–
Chyba powinniśmy już wracać – przyznał ze smutkiem.
-
Hej…. Niall... Dziękuję ci. Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. – powiedziałam
idąc w stronę samochodu.
-
Cieszę się, że mogę ci pomóc. – Powiedział przytulając się do mnie.
Trwaliśmy
tak w tym uścisku kilka chwil. Potem podniosłam głowę do góry i spojrzałam w
jego oczy.
Świat
dookoła mnie się zatrzymał. Chciałabym tak trwać już zawsze. Jeszcze kilka
miesięcy temu marzyłam o tej chwili, a teraz to wszystko się dzieje.
-
Wiesz co.. może to głupie, ale zawsze marzyłam o tej chwili – nie wierzę, że mu
to powiedziałam. Nie wiem co mną w tym momencie kierowało.
-
Ja też. Naprawdę. Chciałem zawsze spotkać dziewczynę jak ty. Osobę, która
zrozumie mnie jak nikt inny. Polubi bez względu na moje wady. – myślałam, że
mnie wyśmieje. Cóż jednak się myliłam.
Musieliśmy
już wracać. Musiałam jeszcze przygotować
się do szkoły.
Zatrzymaliśmy
się spory kawałek od mojego domu. Nie chciał sprowadzać reporterów pod mój dom,
więc zdecydowaliśmy się przejść.
Robiło
się coraz chłodniej. Miałam na sobie tylko bluzkę, bo nie wzięłam kurtki z ich
domu.
Niall
oddał mi swoją bluzę. To miłe z jego strony.
Przytulił
mnie na pożegnanie. Znów to uczucie. Łaskotanie w brzuchu. Kiedy chciał mnie
puścić przyciągnęłam go do siebie. Chciałam tak kończyć każdy dzień.
Pokochałam
go mocniej niż dotychczas.


Bardzo fajny blog i fajnie piszesz bardzo mi się podoba a i 6 rozdział jest boski
OdpowiedzUsuńobserwuje
Zapraszam do mnie :)
http://tajemniczyblogdla-dziewczyn.blogspot.com/