piątek, 7 lutego 2014



Rozdział 6


***


Obudził mnie dźwięk tłuczonej szklanki.
Zerwałam się z łóżka i prawie spadłam, co w sumie było całkiem zabawne. Chwiejnym krokiem ruszyłam w stronę kuchni.
Zobaczyłam tam Nialla sprzątającego szkło z podłogi. Miał na sobie tylko spodnie i do połowy rozpiętą koszulę. Muszę przyznać, że to całkiem niezły widok.
                   - Przepraszam jeśli cię obudziłem – wybełkotał, kiedy już zauważył, że tam stoję.
-Z tobą jak z dzieckiem – zaśmiałam się, co najwidoczniej zawstydziło chłopaka.
Pomogłam mu posprzątać, a potem oboje zabraliśmy się za przygotowanie czegoś do jedzenia.
- Naleśniki ! – Wykrzyknęliśmy w tym samym momencie.
Nigdy nie czułam się przy kimś tak dobrze. Zachowywał się tak jakby czytał w moich myślach. Chyba nie może tego robić prawda ?
Wyjęłam z szafki wszystko co będzie nam potrzebne. 

Miska – jest.
Jajka – są.
Mleko i Mąka – są.
Reszta rzeczy – jest.

Oczywiście nie obeszło się bez jakiegoś odpału.
Chwilę potem zaczęliśmy bitwę. Miałam włosy całe w mące, ale nie żałuje. Najlepszy dzień kiedykolwiek. 

- Choć ze mną, coś ci pokaże – Złapał mnie za rękę i wyciągną na zewnątrz kiedy już ogarnęliśmy ten bałagan po śniadaniu.

Wsiedliśmy do samochodu i wyjechaliśmy.
Chwilę później zatrzymał się na jakimś pustkowiu. Zupełnie nie wiedziałam gdzie jestem. Pierwszy raz widziałam takie miejsce. Ogromna łąka cała pokryta fioletowymi kwiatami, a dookoła las. Nad ziemią zbierała się mgła, jak każdego wieczoru dookoła mojego domu.
Nigdy nie byłam w tak pięknym miejscu.


- Tu jest pięknie- wyszeptałam nie mogąc odwrócić wzroku od widoku. 

- Jeśli tu ci się podoba, to poczekaj na nasz następny przystanek. – powiedział wsiadając do samochodu.

Droga wyglądała całkiem jak nowa. Jakby nikt tu nie przyjeżdżał. Dziwne.
Zatrzymaliśmy się przy niewielkim jeziorze. Woda była niesamowicie czysta. Nieskazitelna. 

- Magiczne miejsce – powiedziałam patrząc w jego piękne błękitne oczy. 

- Masz racje. Zawsze przychodzę tu, kiedy mam dość tych błysków fleszy, tych ciągłych krzyków. Tutaj mogę być po prostu sobą. Nie Niallem Horanem. Tylko sobą. To fajne. – rozumiałam go. Ucieczka od świata. Dla mnie jest to muzyka. Kiedy zakładam słuchawki lub zaczynam śpiewać nic nie ma już większego znaczenia.

- Wiem o czym mówisz. Uciekanie to moja specjalność. – tylko spojrzał na mnie i spoważniał.

- Jeśli jeszcze raz jakiś frajer cię skrzywdzi, to wiesz gdzie mnie szukać – powiedział wpatrując się we mnie.

- Dzięki, przyda się – jest taki kochany. 

– Chyba powinniśmy już wracać – przyznał ze smutkiem. 

- Hej…. Niall... Dziękuję ci. Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. – powiedziałam idąc w stronę samochodu. 

- Cieszę się, że mogę ci pomóc. – Powiedział przytulając się do mnie. 

Trwaliśmy tak w tym uścisku kilka chwil. Potem podniosłam głowę do góry i spojrzałam w jego oczy.
Świat dookoła mnie się zatrzymał. Chciałabym tak trwać już zawsze. Jeszcze kilka miesięcy temu marzyłam o tej chwili, a teraz to wszystko się dzieje. 

- Wiesz co.. może to głupie, ale zawsze marzyłam o tej chwili – nie wierzę, że mu to powiedziałam. Nie wiem co mną w tym momencie kierowało. 

- Ja też. Naprawdę. Chciałem zawsze spotkać dziewczynę jak ty. Osobę, która zrozumie mnie jak nikt inny. Polubi bez względu na moje wady. – myślałam, że mnie wyśmieje. Cóż jednak się myliłam. 

Musieliśmy już wracać.  Musiałam jeszcze przygotować się do szkoły.
Zatrzymaliśmy się spory kawałek od mojego domu. Nie chciał sprowadzać reporterów pod mój dom, więc zdecydowaliśmy się przejść.
Robiło się coraz chłodniej. Miałam na sobie tylko bluzkę, bo nie wzięłam kurtki z ich domu.
Niall oddał mi swoją bluzę. To miłe z jego strony.
Przytulił mnie na pożegnanie. Znów to uczucie. Łaskotanie w brzuchu. Kiedy chciał mnie puścić przyciągnęłam go do siebie. Chciałam tak kończyć każdy dzień.


Pokochałam go mocniej niż dotychczas. 



1 komentarz:

  1. Bardzo fajny blog i fajnie piszesz bardzo mi się podoba a i 6 rozdział jest boski
    obserwuje
    Zapraszam do mnie :)
    http://tajemniczyblogdla-dziewczyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń