czwartek, 13 lutego 2014



Rozdział 7


***


Patrzyłam ze smutkiem jak odjeżdża. Szkoda, że musiał już jechać. Ma swoje sprawy, swoje życie. Nie mogę oczekiwać, że zmieni wszystko dla jakiejś przypadkowej laski. Jestem tylko przelotną chwilą radości w jego życiu. Pewnie już za kilka dni nie będzie pamiętał mojego imienia, a potem zapomni o mnie zupełnie. 

Robiło się już ciemno. Poszłam się ogarnąć. Nadal szumiało mi w głowie, a następnego dnia miałam szkołę. Nie wiem jak ja to przeżyję. Kiedy kładłam się spać, myślałam o całym tym zdarzeniu. O dzisiejszym dniu i o tym czy jeszcze kiedyś się spotkamy. Czy będę mogła poczuć się przy nim tak wspaniale jeszcze raz?

Myślałam o tych wszystkich chwilach a po policzku spłynęła mi  pojedyncza łza. Tym razem była to łza szczęścia.
Zasnęłam z uczuciem, które nie gości nigdy w moim życiu – z nadzieją na lepsze jutro.


***

W środku nocy poczułam straszny ból na prawej dłoni wystającej poza brzeg łóżka. Skierowałam twarz w stronę pokoju i poczułam nie przyjemne ciepło na twarzy. 


Cały dom płoną. 


Nie wiedziałam co robić. Zabrałam co się dało. Wszystkie moje rzeczy, wspomnienia…. spłonęły. Obudziłam domowników szukając nerwowo telefonu w mojej torbie. Nie mogłam go znaleźć. Biegłam korytarzem kiedy usłyszałam straszny huk za moimi plecami. 

Dom zaczął się rozpadać. 


Stałam na drodze patrząc, jak ginie wszystko z czym byłam związana. Uratowałam tylko kilka zdjęć, ubrań i mój pamiętnik. Była w nim opisana większa część mojego życia. 




Kiedy w końcu udało mi się dodzwonić do straży pożarnej było już za późno. Wszystko zostało zniszczone.
Noc spędziliśmy w remizie. Musimy znaleźć sobie nowy dom. 

- Nie wiem jak ty, ale dla mnie to znak. – David zawsze był bardzo przesądny. 

- A ty znowu swoje – powiedziałam po cichu patrząc w przestrzeń.

- Ja wracam do Polski, a ty wracasz ze mną.- oznajmił twardo.

- Co ? – nie mogłam uwierzyć w jego słowa.

- Nigdzie z Toba nie jadę jasne ? Zostaje tutaj, nawet jeśli to by oznaczało spanie na ulicy. -  nie miałam zamiaru dać za wygraną. 

- Jak chcesz. – rzucił z rezygnacją zbierając ocalone rzeczy z podłogi. 

Wyszedł. Zostawił mnie.
Zostałam całkiem sama, bez domu. Nie miałam gdzie się podziać. 

Wybiegłam z budynku.
 Przebiegałam przez ulicę, kiedy jakiś idiota mnie potrącił.
Straciłam przytomność. Ostatnie co pamiętam, to krew spływająca z mojej głowy na asfalt.


***


Obudziłam się w szpitalu. Biel pokoju raziła mnie po oczach. Miałam bandaże na większej części mojego ciała i czułam ból przy oddychaniu.
Wstałam z łóżka, ciągnąc za sobą kroplówkę. Na stoliku stały kwiaty. Moje ulubione.


 Do bukietu była przyczepiona karteczka:

„Przepraszam, że nie mogę tam być przy tobie. Niall”

Uśmiechnęłam się sama do siebie. 
To urocze z jego strony. Jednak nadal nie miałam gdzie mieszkać. Na razie. Dopóki nie wypuszczą mnie ze szpitala mam czas na wymyślenie jakiejś opcji.

Wybrałam się na spacer po szpitalnym oddziale. Było tam wiele ludzi. Jedni starsi, inni młodsi, jeszcze inni byli z dziećmi. Zatrzymałam się przy dużych szklanych drzwiach.
Zobaczyłam za nimi małe dzieci, leżące smutne w swoich łóżkach. Nie czerpały tu żadnej radości z życia, którego tak niewiele im pozostało.

Weszłam tam po cichu i przywitałam nieśmiało dzieci. Przyjęły mnie bardzo ciepło. Poprosiłam pielęgniarkę o farby, pędzelek i kubek wody. Razem z dziećmi zajęliśmy się ożywieniem tej smutnej sali.  Każde dziecko odbiło na ścianie swoją dłoń. Wszystko razem tworzyło łańcuch złożony z rąk. 

Nazwaliśmy go „ łańcuchem Nadziei”.

Każdy powinien mieć nadzieję.
 Kiedy ją tracimy to tym samym skazujemy siebie na porażkę. 


Wróciłam do siebie do pokoju otworzyłam okno na oścież i usiadłam na parapecie zastanawiając się co nowego przyniesie mi nowy dzień.


7 komentarzy:

  1. Hejka :* przeczytałam o Twoim blogu, kiedy jakaś dziewczyna( już nie pamiętam ;\ ) dodała go w linku i zaczęłam on jest... ty jesteś ... cudowna i ten blog też... kiedy go czytam to płaczę... naprawdę masz wielki talent... ;') mam nadzieję że będziesz dalej prowadziła tego bloga i przepraszam że wcześniej go nie komentowałam ♥ czekam na kolejny rozdział ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, cieszę się, że wywołał jakiekolwiek emocje ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. jest naprawdę świetny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebisty czekam na next ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. o love love love czekam na dalsze xD

    OdpowiedzUsuń
  6. jajciu kiedy nastęny rozdział zajebisty *o*

    OdpowiedzUsuń