Rozdział 8
***
Z samego rana do
mojego pokoju zawitał Niall.
- Witaj
księżniczko. Jak się czujesz?- zapytał z troską blondyn.
- Nieźle.
Przynajmniej mam gdzie mieszkać. – rzuciłam ironicznie wciąż obserwując
sytuację za oknem.
- Właśnie o tym
wczoraj rozmawialiśmy… iii może chciałabyś zamieszkać u nas ?- zapytał
zaczesując włosy do tyłu.
- Mogłabym? –
moje oczy zaświeciły.
- Oczywiście. Z
chęcią cię przyjmiemy. Mamy wolny pokój, w którym mogłabyś zamieszkać. –
Powiedział pełen entuzjazmu.
Wypuścili mnie
wcześniej, więc wróciłam z nim. Całą drogę powrotną opowiadał mi jak będzie
fajnie i jak dobrze będziemy się bawić mieszkając razem. Też się bardzo
cieszyłam, jednak moja radość w porównaniu do jego była dość przygaszona.
***
Kiedy
dojechaliśmy moim oczom ukazał się ogromny dom otoczony wysokim, grubym murem.
- Cenimy sobie
prywatność.- Wyjaśnił, kiedy przyglądałam się wielkiej konstrukcji.
- Rozumiem.
Reporterzy weszliby bez problemu gdyby był niższy. – nie mogłam oderwać wzroku
od otoczenia.
Było tu po
prostu pięknie.
Niall pomógł mi
wnieść pozostałości moich rzeczy do domu.
- Oto twój
pokój. Rozgość się. – powiedział stawiając moje bagaże za drzwiami.
Pokój był jasny
i duży. Bardzo mi się podobał. Zawsze chciałam stworzyć sobie pokój w takim
stylu, a okazało się, że sam do mnie przyszedł.
Usiadłam na
łóżku i zaczęłam rozpakowywać walizki.
*kilka
dni później*
Mieszkam już tu
trochę i przyzwyczaiłam się do budzenia chłopaków co dzień rano, żeby nie spóźnili się na nagrania, próby,
treningi. Czasem mają wolny dzień choć i tak budzę ich o tej samej godzinie.
Razem robimy śniadanie. Pilnuje ich przed koncertami, bo zawsze uciekają.
Nie są z tych
gwiazdeczek, które zaczęły się zachowywać niewiadomo jak, bo są sławne. Oni
nadal są zwykłymi, głupimi chłopakami. Są przyjaciółmi. Najlepszymi. Jeden dba
o drugiego. Czuję się u nich jak w domu, wśród rodziny.
Właśnie
jedziemy kupić Niall ’owi nowy garnitur,
w końcu jutro wyjątkowy dzień – ślub Greg’a. Poszliśmy do jednego z prywatnych
stylistów chłopaków, żeby wybrać coś najbardziej odpowiedniego.
Po
długich poszukiwaniach znałam coś odpowiedniego. Nie był zbyt przesadzony, ale
nie był też zbyt skromny – po prostu idealny.
-
A w co ty się ubierzesz ? – zapytał zadowolony ze swojego nabytku Niall.
-
Ja? – zapytałam z niedowierzaniem.
-
No tak. W końcu nie pójdę tam sam, prawda? – zaśmiał się.
-
Wow Niall… Nie spodziewałam się. – nie wiedziałam co powiedzieć.
-
Więc? W czym się pokażesz?- zapytał jeszcze raz
-
Nie wiem. Ty jedź do domu już, a ja czegoś poszukam dobrze? – musiałam szybko
cos dla siebie znaleźć. Nie zostało wiele czasu.
W
kilku pierwszych sklepach nic nie znalazłam, ale kiedy już straciłam nadzieję
wchodząc do ostatniego znanego mi sklepu zobaczyłam JĄ.
Była
piękna i delikatna. Kolor był nieziemski. To była właśnie ta sukienka. Buty i
dodatki pozostały tylko formalnością.
Kiedy
już byliśmy gotowi, w połowie drogi zaczęłam się denerwować. Poznam jego
rodzinę. Muszę zrobić dobre wrażenie. Dużo wysiłku włożyłam w zamaskowanie blizn na nadgarstkach.
Ceremonia
była piękna i wszystko udało się świetnie. No może poza jednym elementem. Pod
salą stał tłum fanek. Piszczących i wrzeszczących. Nikt im nic nie mówił, ale w
końcu nie wytrzymałam i do nich wyszłam.
Zawołałam je do siebie.
-
Dziewczyny… Pomyślałyście jak byście się czuły gdyby na wasz ślub przyszedł
ktoś kogo nie znacie i kto nie był zaproszony ? Ktoś kto psuje wasz najlepszy
dzień w życiu? Nie zrozumcie mnie źle. Niall bardzo się cieszy, że jesteście z
nimi, że ich wspieracie, ale to prywatne przyjęcie. Miłość jest czymś… co nie
przychodzi łatwo, co nie zawsze jest szczere, ale zawsze jest to piękny czas.
Dzień, w którym związujemy się z kimś kogo kochamy, kiedy możemy budzić się co
dzień obok tej osoby jest najlepszym dniem w całym życiu. Mnóstwo przygotowań,
nerwów, wydatków. Wszystko po to, aby choć raz w życiu stać się szczęśliwym.
Choć w ten jeden wieczór poczuć się piękna, być najważniejsza. Mieszkacie tu.
Macie ich na co dzień. Znam wiele dziewczyn, które widziały ich tylko w
telewizji i w Internecie. Ja też byłam jedną z tych dziewczyn, ale zarówno ja
jak i one nie przyszłybyśmy na taką uroczystość tylko po to, aby ich zobaczyć.
Nawet gdyby to miałaby być jedyna szansa. Uszanujcie ich prywatność. Idźcie do
domu. Nic na ty nie stracicie, a na pewno zyskacie. – po moim długim i nużącym
wykładzie dziewczyny zrozumiały i wróciły do domów.
Reszta
wieczoru udała się doskonale.
Kiedy
leciała już jedna z kilku ostatnich piosenek tego wieczoru, a gości pozostało
już niewiele Niall poprosił mnie do tańca.
Leciała
wolna piosenka.
Wtuliłam
się w niego, zarzuciłam ręce na jego szyje i położyłam swoją głowę na jego ramieniu.
Bujaliśmy się tak kilka minut w rytm muzyki.
Czułam,
że to wyjątkowa znajomość. Nie skończy się ot tak, tylko dlatego, że on jest
sławny. Może nie będziemy się widywać często, ale to tylko wzmocni naszą
relację.


cudowny rozdział i piosenka świetnie dobrana ♥
OdpowiedzUsuńczekam na kolejne
o jejku ♥ jeszcze piosenka z Titanica to juZ w ogóle się rokleiłam :") ale rozdział cudowny :***
OdpowiedzUsuńaww... Celine Dion *-*
OdpowiedzUsuńomom piosenka *-*
OdpowiedzUsuńgrr...
OdpowiedzUsuń:*
śliczne :3
OdpowiedzUsuń