środa, 12 marca 2014


Rozdział 8
                                                                                                                                                                                           
***

Z samego rana do mojego pokoju zawitał Niall.
- Witaj księżniczko. Jak się czujesz?- zapytał z troską blondyn.
- Nieźle. Przynajmniej mam gdzie mieszkać. – rzuciłam ironicznie wciąż obserwując sytuację za oknem.
- Właśnie o tym wczoraj rozmawialiśmy… iii może chciałabyś zamieszkać u nas ?- zapytał zaczesując włosy do tyłu.
- Mogłabym? – moje oczy zaświeciły.
- Oczywiście. Z chęcią cię przyjmiemy. Mamy wolny pokój, w którym mogłabyś zamieszkać. – Powiedział pełen entuzjazmu.
Wypuścili mnie wcześniej, więc wróciłam z nim. Całą drogę powrotną opowiadał mi jak będzie fajnie i jak dobrze będziemy się bawić mieszkając razem. Też się bardzo cieszyłam, jednak moja radość w porównaniu do jego była dość przygaszona.

***

Kiedy dojechaliśmy moim oczom ukazał się ogromny dom otoczony wysokim, grubym murem.
- Cenimy sobie prywatność.- Wyjaśnił, kiedy przyglądałam się wielkiej konstrukcji.
- Rozumiem. Reporterzy weszliby bez problemu gdyby był niższy. – nie mogłam oderwać wzroku od otoczenia.
Było tu po prostu pięknie.   
Niall pomógł mi wnieść pozostałości moich rzeczy do domu.
- Oto twój pokój. Rozgość się. – powiedział stawiając moje bagaże za drzwiami.
Pokój był jasny i duży. Bardzo mi się podobał. Zawsze chciałam stworzyć sobie pokój w takim stylu, a okazało się, że sam do mnie przyszedł.   
 

Usiadłam na łóżku i zaczęłam rozpakowywać walizki.


*kilka dni później*

Mieszkam już tu trochę i przyzwyczaiłam się do budzenia chłopaków co dzień rano,  żeby nie spóźnili się na nagrania, próby, treningi. Czasem mają wolny dzień choć i tak budzę ich o tej samej godzinie. Razem robimy śniadanie. Pilnuje ich przed koncertami, bo zawsze uciekają.
Nie są z tych gwiazdeczek, które zaczęły się zachowywać niewiadomo jak, bo są sławne. Oni nadal są zwykłymi, głupimi chłopakami. Są przyjaciółmi. Najlepszymi. Jeden dba o drugiego. Czuję się u nich jak w domu, wśród rodziny.
Kocham ich strasznie.

Właśnie jedziemy kupić Niall ’owi nowy  garnitur, w końcu jutro wyjątkowy dzień – ślub Greg’a. Poszliśmy do jednego z prywatnych stylistów chłopaków, żeby wybrać coś najbardziej odpowiedniego.
Po długich poszukiwaniach znałam coś odpowiedniego. Nie był zbyt przesadzony, ale nie był też zbyt skromny – po prostu idealny.

- A w co ty się ubierzesz ? – zapytał zadowolony ze swojego nabytku Niall.
- Ja? – zapytałam z niedowierzaniem.
- No tak. W końcu nie pójdę tam sam, prawda? – zaśmiał się.
- Wow Niall… Nie spodziewałam się. – nie wiedziałam co powiedzieć.
- Więc? W czym się pokażesz?- zapytał jeszcze raz
- Nie wiem. Ty jedź do domu już, a ja czegoś poszukam dobrze? – musiałam szybko cos dla siebie znaleźć. Nie zostało wiele czasu.

W kilku pierwszych sklepach nic nie znalazłam, ale kiedy już straciłam nadzieję wchodząc do ostatniego znanego mi sklepu zobaczyłam JĄ.

Była piękna i delikatna. Kolor był nieziemski. To była właśnie ta sukienka. Buty i dodatki pozostały tylko formalnością. 

Kiedy już byliśmy gotowi, w połowie drogi zaczęłam się denerwować. Poznam jego rodzinę. Muszę zrobić dobre wrażenie. Dużo wysiłku włożyłam  w zamaskowanie blizn na nadgarstkach.
Ceremonia była piękna i wszystko udało się świetnie. No może poza jednym elementem. Pod salą stał tłum fanek. Piszczących i wrzeszczących. Nikt im nic nie mówił, ale w końcu nie wytrzymałam i do nich wyszłam. 

Zawołałam je do siebie. 
- Dziewczyny… Pomyślałyście jak byście się czuły gdyby na wasz ślub przyszedł ktoś kogo nie znacie i kto nie był zaproszony ? Ktoś kto psuje wasz najlepszy dzień w życiu? Nie zrozumcie mnie źle. Niall bardzo się cieszy, że jesteście z nimi, że ich wspieracie, ale to prywatne przyjęcie. Miłość jest czymś… co nie przychodzi łatwo, co nie zawsze jest szczere, ale zawsze jest to piękny czas. Dzień, w którym związujemy się z kimś kogo kochamy, kiedy możemy budzić się co dzień obok tej osoby jest najlepszym dniem w całym życiu. Mnóstwo przygotowań, nerwów, wydatków. Wszystko po to, aby choć raz w życiu stać się szczęśliwym. Choć w ten jeden wieczór poczuć się piękna, być najważniejsza. Mieszkacie tu. Macie ich na co dzień. Znam wiele dziewczyn, które widziały ich tylko w telewizji i w Internecie. Ja też byłam jedną z tych dziewczyn, ale zarówno ja jak i one nie przyszłybyśmy na taką uroczystość tylko po to, aby ich zobaczyć. Nawet gdyby to miałaby być jedyna szansa. Uszanujcie ich prywatność. Idźcie do domu. Nic na ty nie stracicie, a na pewno zyskacie. – po moim długim i nużącym wykładzie dziewczyny zrozumiały i wróciły do domów. 

Reszta wieczoru udała się doskonale. 

Kiedy leciała już jedna z kilku ostatnich piosenek tego wieczoru, a gości pozostało już niewiele Niall poprosił mnie do tańca. 

Leciała wolna piosenka. 

Wtuliłam się w niego, zarzuciłam ręce na jego szyje i położyłam swoją głowę na jego ramieniu. Bujaliśmy się tak kilka minut w rytm muzyki.
Czułam, że to wyjątkowa znajomość. Nie skończy się ot tak, tylko dlatego, że on jest sławny. Może nie będziemy się widywać często, ale to tylko wzmocni naszą relację.

6 komentarzy:

  1. cudowny rozdział i piosenka świetnie dobrana ♥
    czekam na kolejne

    OdpowiedzUsuń
  2. o jejku ♥ jeszcze piosenka z Titanica to juZ w ogóle się rokleiłam :") ale rozdział cudowny :***

    OdpowiedzUsuń
  3. aww... Celine Dion *-*

    OdpowiedzUsuń